Blog
Serialowo
Wrocławski
Wrocławski Dziadek Wnuczka
8 obserwujących 73 notki 63380 odsłon
Wrocławski, 18 kwietnia 2017 r.

"Chance" - czy Dr House może wyleczyć Dr Chance'a

383 4 0 A A A
www.alltube.tv
www.alltube.tv

Hugh Laurie to brytyjski aktor, który zasłynął w serialu „Dr House”, filmu dla sporej grupy wyznawców absolutnie kultowego. Ja nie miałem okazji oglądać żadnego odcinka, ale widziałem tego aktora w niezbyt udanej produkcji BBC „Nocny Recepcjonista”. W serialu „Chance” wciela się ponownie w postać lekarza, tym razem psychiatry. Zasiadłem więc przed ekranem z nadzieją na dobre emocje i już w pierwszym odcinku powiało nudą. No więc snuje się nam po ekranie ten doktor Chance z miną tak straszliwie posępną i ponurą, że zacząłem się obawiać, że wpadnę w jakąś głęboką depresję i sam będę musiał skorzystać z pomocy jakiegoś naszego rodzimego doktora Chance’a. Sprawia on wrażenie, że  jak najbardziej potrzebuje medycznych konsultacji i być może, że razem z dr House mogliby leczyć się wzajemnie. A teraz do filmu.

Do doktorka wpada na konsultacje średnio atrakcyjna blondynka, cierpiąca na rozdwojenie jaźni, do tego mająca za męża psychopatycznego i uwikłanego w korupcyjne interesy oficera policji, który swoje sadystyczne potrzeby realizuje na ponętnym ciałku pacjentki. Pani zakłada nogę na nogę i terapeuta natychmiast zaczyna się slinić i chorować na bardzo popularną i groźną chorobę psychiczną zwaną „kryzysem wieku średniego”. Jej historia bardzo Pana Doktora wzrusza i on tak z dobrego serca postanawia uwolnić ją od wszelkich trosk i męża wariata. Tym sposobem wkracza w świat korupcji, nielegalnych burdeli, morderstw i dużych pieniędzy mając do pomocy przypadkowo poznanego grubasa, podającego się za byłego żołnierza sił specjalnych. Rola grubasa sprowadza się do dania od czasu do czasu komuś po ryju i wygłaszaniu głęboko filozoficznych żołnierskich mądrości. Od pewnego momentu zaczynają bezcelowo błąkać się i snuć po ekranie razem, odwiedzając jakieś podejrzane zakątki San Francisco i za jasną cholerę nie wiadomo po co to robią. To tyle z treści filmu.

Co do Hugh Laurie to jedno jest pewne. Jak ktoś będzie potrzebował aktora do roli sfrustrowanego i ponurego lekarza to wie już kogo może zapytać. A grubas przyda się w każdym filmie, w którym potrzeba kogoś do zapchania ekranu, tym bardziej, że mówić nic nie musi ponieważ gada z finezją taką samą jak noga od stołu.

Ten serial nie powstał po to, aby dać nam wrażenia ekstremalnej jazdy na krawędzi. On wyraźnie aspiruje i koniecznie chce być ponurym i mrocznym thrillerem psychologicznym, filmem „noir”, budującym napięcie powoli i „po kawałku”, a charaktery i przeszłość głównych bohaterów mają być tajemnica i zagadką. No ale to trzeba umieć zrobić. Trzeba mieć doskonale precyzyjny scenariusz, a reżyseria musi być perfekcyjna. Widz nie może nie wiedzieć o co chodzi, a zakończenie nie może pozostawiać nas głowiących się nad niewyjaśnionymi wątkami. Brak jest w serialu ciekawych wątków scenariuszowych, a wszystko co znajdujemy w fabule to już było. „Femme fatale”, skorumpowany gliniarz, „oczadziały” i zaślepiony przez fajne cycki podstarzały przedstawiciel klasy średniej i ociężały umysłowo „paker”. Cały film jest bardzo przeciętny, zbyt często nudny i kompletnie pozbawiony emocji.  

Serial „Chance” hitem nie będzie. Ja obawiam się nawet, że spora część widzów do końca serialu nie wytrzyma, a w przypadku gdyby powstał drugi sezon (na co się zanosi) może okazać się, że widownia będzie dramatycznie mało liczna. 

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale Kultura